Muszę zacząć o siebie dbać... Nieprzesypianie nocy, to nie dla mnie. Bez 7h snu czuje się jak zombie, a to nie o to chodzi.
Panicznie boje się klasy maturalnej. Niby jestem zdolna, ale przygotowanie oferowane przez moją szkołę pozostawia wiele do życzenia, a jak wiadomo moje samozaparcie i samodyscyplina leżą gdzieś w błotnistym rowie z głową dziesięć metrów od ciała.
Szkoła, szkoła, Molenda - ta młoda dama zaczyna mnie bardzo irytować ostatnimi czasy, spędzamy ze sobą niemal każdą chwile. Ostatnio wypowiedziała zdanie, które podniosło mi ciśnienie. Chodziło o oceny... To prawda, niestety ma je lepsze. Ale, to ja pracuje i mam pieniądze! Nienawidzę, gdy ktoś jest ode mnie lepszy.
Nie pozwolę jej na to. To ja jestem najlepsza, nie chodzi o to, że to lubię, ja po prostu taka jestem. Rozgniatam konkurencje na miazgę. Zniszczę każdego, kto odważy wejść mi w drogę.
Mam nieodzowne wrażenie, że nasza przyjaźń właśnie runęła. Niestety muszę być wilkiem w owczej skórze, pomimo wszystko one jest mi do kwietnia potrzebna.
Czuje w sobie nieocenione oceany złości, determinacji i nienawiści. Muszę je spożytkować idąc po cel. Tak jak przed laty, jak przed spotkaniem z Nim, z aroganckim, czarującym młodzieńcem. Tylko teraz wykorzystam również to, czego mnie nauczył.
Nie wiem, czy umiem kochać. Od kwartału spotykam się z młodzieńcem, poznanym podczas stażu. Najgorsze jest, to że często spotkania z nim mnie rozpraszają. Muszę niestety je ograniczyć. Wiem, że to nie wpłynie dobrze na nasze relacje, ale... Jeśli jego uczucia są szczere powinien to zrozumieć, jeśli nie po prostu nie jest wart poświęceń.
Die Arbeit! Dużo jej ostatnio... Czy mnie to przytłacza? Nie, zawsze byłam pełna energii. Gubi mnie mój brak organizacji. Co prawda nauczyłam się już prowadzić kalendarz, ale to wciąż za mało. Są ludzie, którzy studiują dwa kierunki, pracują i prowadzą urodzajne życie towarzyskie. Co mnie ogranicza, by stać się jedną z nich? Własny umysł.
Sytuacja w pracy jest dość patowa. Zawsze uważałam ją za przyjaciółkę, a ta znów chciała wbić mi nóż w plecy. Nawet nie potrafię jej nienawidzić, po prostu czuję nieco rozgoryczenia. Czas zweryfikuje jej postawę, a dołu które usiłuje wykopać pode mną ją zgubią. Szkoda tylko, że dałam się jej tak wykorzystać. Z drugiej strony... nie, nie ma drugiej strony.
Sytuacja w pracy jest dość patowa. Zawsze uważałam ją za przyjaciółkę, a ta znów chciała wbić mi nóż w plecy. Nawet nie potrafię jej nienawidzić, po prostu czuję nieco rozgoryczenia. Czas zweryfikuje jej postawę, a dołu które usiłuje wykopać pode mną ją zgubią. Szkoda tylko, że dałam się jej tak wykorzystać. Z drugiej strony... nie, nie ma drugiej strony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz