piątek, 29 marca 2013

W błędnym kole...

   Zacznę od tego, za co sama się potępiam. Mianowicie, codzień rano wstaję, by ćwiczyć, robię miliony brzuszków, skaczę na skanance i inne takie, po czym idę coś zjeść i się zaczyna, wpierdalam jak pojebana. To podchodchodzi pod zaburzenia odżywiania i to nie jest śmieszne. Muszę się ogarnąć, więcej ćwiczeń mniej jedzenia.
Jest postęp, nie wielki, ale jest noszę już spodnie o rozmiar mniejsze, jeszcze trzy mniej i będzie dobrze.
W tym wszystkim najgorsze jest to, że ja zdaję sobie sprawę, co robię źle, ale i tak to robie.

   KONCERTOWO! Ostatnimi czasy, zaczęłam przekopywać YT i okazało się, że nie tylko HIM da się słuchać godzinami. Z całym szacunkiem Siostro, ale nasze gusta muzyczne nie są identyczne, jestem w troszkę delikatniejsza.
   Zafascynowałam się BVB, 17 kwietnia jest koncert w Poznianiu, bardzo poważnie zastanawiam się nad kupnem biletu, nie będę tam sama, kilka ludzi z forum się tam wybiera, a może uda poznać się kogoś, kto będzie wart uwagi.
    Nie mam pojęcia, jak ja znajdę 80zł na bilet, ale coś się wymyśli. Niestety, kupno gorsetu będzie musiało poczekać.

   Czas coś w sobie zmienić, czekam jak oszalała na 13 kwietnia, to dzień, który będzie dla mnie ważny. Czuję to. Ehh...Dopiero teraz zauważyłam, że to 13; a ja #13 od zawsze.
    Idę w ten dzień do fryzjera, ścianam włosy, a następnie farbuję na czarno. Moim znajomi są tego bardzo, bardzo przeciwni, mówą, że będę wyglądać jak emo...Mam to gdzieś, chcę to zrobić i to zrobię. To ja mam się czuć dobrze ze sobą, a nie oni ze mną.

   Czuje, że ostatnio coś się we mnie zmieniło, nie wiem jeszcze co, ale coś się stało. Znów patrzę na ludzi jak osoba z nadrasy, to dziwne, ale to uczucie wicąga.
'Możecie mnie nienawidzić, ale będę sobą', takie o nowe motto życiowe. 


Siostro, tęsknie...