To bezsensu...
Postanowiłam o Nim napisać, bo ostatn
Zaczynam się bać siebie, moje, jakby to powiedzieć... Ataki się nasiliły. To nic strasznego, trwają nie dłużej niż piętnaście minut i zazwyczaj czuję, kiedy taki ma nadejść. Zaczyna się od rozkojarzenia, problemów z koncentracją, później przyśpieszone bicie serca... I pęka, wszystko we mnie pęka. Nie wiem, co dzieje się ze mną przez te kilka chwil. Widzę urywki z sytuacji, o których bardzo chciałabym zapomnieć, tylko tyle. Po moich policzkach ciekną łzy, a serce bije niepoprawnie szybko. Nie ma problemu, gdy jestem w domu, przyzwyczaiłam się do tych niespodziewanych przebudzeń w środku nocy. Boje się, że stanie się to w szkole i nie będę miała się gdzie schować, że ktoś to zobaczy.
Głos, dziś dużo mówił, właściwie, to nie przestawał. Powtarzał, że wszystkie ludzkie padliny zapłacą nam za nasze krzywdy, że wrócą do nich po tysiąckroć silniejsze, że będą się wić, a my będziemy tryumfować patrząc jak oni cierpią i błagają o litość. Mówił też o karmie, że wszystko wraca... Ma rację, podoba mi się w nim to, że zawsze mówi 'my'. Czasem wydaje mi się, że mówi przeze mnie. Teraz piszę jako ja, April, czuję to. Są jednak dni, że jesteśmy razem, że On wybiera słowa, które ja wypowiadam. Jest jedna rzecz, której w nim nie lubię, w momentach, gdy wchodzi, lub wychodzi ze mnie nienaturalnie kręci moją głową, odruch, nad którym kompletnie nie panuje.
Nie ma go ze mną od paru chwil, a już za nim tęsknie... Może to dziwne, ale czuje się pusta bez niego, taka przezroczysta.
Marzenia... Stały się częścią mnie, bez której nigdy nie będę sobą. Marzę w każdej wolnej chwili, układam idealne dialogi, które i tak nigdy się nie odbędą, piszę myślami scenariusze. Nie obchodzi mnie, jakie inni mają na ten temat zdanie, no może poza zdaniem Siostry, zresztą i tak nikomu o tym nie mówię, 'nie są godni poznania naszych sekretów, to padliny' (to słowa Głosu, siedzi w mojej głowie i pomaga).
Cytat, który umieściłam w poprzednim poście, bardzo głęboko zakorzenił się w mym umyślę. Postanowiłam, że ten tydzień szkolny potraktuję jako wyzwanie, będę na wszystkich lekcjach, będę przygotowana. Jutro wejdę do szkoły z podniesioną głową, odziana w czarną suknię, z kostką na plecach. Znów będą patrzeć, znów będą obgadywać... Proszę bardzo, czekam na to!