poniedziałek, 23 grudnia 2013

Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas.

  Kolejna moralizująca rozmowa, która ma doprowadzić do zmiany mojej postawy wobec matki i rodziny z jej strony. To zaczyna wyglądać jak jakiś obrządek, co dwa tygodnie kobieta, która mnie urodziła dzwoni z płaczem do Taty i żali się na mnie. Osobiście zaczyna mnie to nudzić.
Czy na prawdę tak trudno jest zrozumieć, że jeśli mam zmienić moje postępowanie to potrzebuję jakiejś zachęty? Wracam do domu i słyszę krzyki, słyszę jaka jestem beznadziejna i jak bardzo matce jest wstyd, że akurat ja jestem jej dzieckiem. Każdy, dosłownie każdy w końcu uwierzy w słowa, które są mu powtarzane niczym mantra. Złamałam się, ale jest lepiej. Musi być.
 
Ostatnie trzy miesiące były pasmem niepowodzeń i  nieporozumień. Zaczęło się od spaceru z młodzieńcem, który wydawał się być inny. Wydawał...słowo klucz. Chciał ode mnie dostać zbyt wiele, uciekłam, udało się. Niestety moja noga ucierpiała. Dziś patrzę z obrzydzeniem na ortezę. Wspomnienia bolą... 
Na następny dzień dowiedziałam się, że babcia nie żyje. Może nie było widać, może nie uroniłam łez, ale cierpiałam. Moralna czkawka wciąż mnie męczy, przecież mogłam ją częściej odwiedzać. Teraz i tak już nic nie zmienię.
Zaczęła się szkoła, chciałam być silna Ale jak być dumnym, gdy podpierasz się kulami, a Twe ciało rozrywa ból? Miesięczne wolne nie przyczyniło się do dobrych wyników.
Praktyki, niby wszystko dobrze, niby się pozbierałam. I pojawił się on przystojny, arogancki młodzieniec, który bez trudu zawrócił mi w głowie...Jak dalej się to potoczyło, wiadomo.
Pogubiłam się, bardzo się pogubiłam. Ciesze się, że teraz mogę spojrzeć w lustro i się do tego przyznać. To duży krok w stronę powrotu ma moją ścieżkę.
Doskonale wiem, że moja matka robi wszystko by mnie zniszczyć. To boli, nie ukrywam. Mam czasem ochotę jej oddać, uderzyć, ale nie...Nie zrobię tego, nie teraz. "Zemsta jest rozkoszą bogów", pozostaje mi się dobrze przygotować i pokazać jej gdzie jej miejsce. Zniszczę ją, obiecuję.
   Tegoroczną wigilię pomimo innych ustaleń spędzam u Taty. Tam czuję się coraz lepiej, coraz bezpieczniej. O jego domu mogę pisać Dom, bo zawsze mogę tam porozmawiać o troskach i `radościach. Ciesze się, że odnalazłam takie miejsce.
   Usprawiedliwiam się, wiem.

  Odchodząc od tematu, zabrałam się do paru spraw od złej strony. Sytuacja w domu na tyle mnie przejęła, że zapomniałam o mojej masce uroczej, miłej i kochanej dziewczynki. Czas do tego wrócić. Będzie ciężko wiem, ale nie ma rzeczy niemożliwych. ~Nie dla nas. 
Mam czas do końca roku, by przygotować się do kolejnych etapów walki, by przygotować się do osiągnięcia celu. ~Nadchodzę!

  Wczoraj po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zapaliłam świece. Znów to poczułam, lekki wiatr we włosach, siłę i spokój, wewnętrzny spokój.

  Kochana, mam nadzieje, że to o czym ostatnimi czasy dość często rozmawiamy to nie gra z Twojej strony. Wiem, że nie powinnam mieć takich obaw, ale wiesz jak bardzo stargana jest moja dusz. Jeśli tylko się na to zdecydujesz...Będę czekać. Nawet nie wiesz, jak bardzo chcę odbudować naszą utopię.

"Towarzyskość to niebezpieczna rzecz, a może się okazać nawet zgubna w skutkach, ponieważ oznacza kontakt z ludźmi, z których większość jest ciemna, pusta i przewrotna i pragnie Twojego towarzystwa tylko dlatego, że nie znosi własnego."
~Lewa ręka boga