czwartek, 24 stycznia 2013

Smutna magia.

  Zatracam się, coraz częściej sama łapie się na 'odpływaniu'. Tracę kontakt  z rzeczywistością, by przenieść się w świat mojej wyobraźni. Coraz częściej mam wrażenie deja vu... To bez sensu. Zupełnie siebie nie poznaje, trochę się tego boje.
   O czym marzę? Nie trudno zgadnąć, o tym by się zakochać, by poczuć się potrzebnym ważnym w ten wyjątkowy sposób. Sama dobrze wiem, że to bez sensu, ale... Po prostu, właśnie to zajmuje moje myśli. Często idąc sama przyłapuję się na wyobrażaniu sobie, że jakiś ktoś jest obok mnie i chwyci mnie zaraz za rękę.
W poniedziałek byłam u lekarza, siedząc sama przed gabinetem zaczęłam rozmyślać, jak to by było, gdyby był tam ktoś ze mną, zaczekał na mnie, zapytał czy wszystko jest w porządku. Po prostu by się mną zainteresował.
   Mówią, że samotność nie ma nic wspólnego z brakiem towarzystwa. To prawda, znajomych mam wielu, razem wychodzimy, ale nie jestem z nimi na tyle blisko, by powiedzieć co we mnie jest. Jest ona, ale ostatnio nasz kontakt się popsuł. Obawiam się, że odbudowa tego będzie niemal niemożliwa. Zmieniłyśmy się, poza tym jej facet... Zawsze będzie o nią śmiertelnie zazdrosny i obawiam się, że nie zrozumie, że ona może mieć innych znajomych.

  Mój świat, moja magia. Opowieści zaklęte w literach, uczucia przelewane na papier i muzyka, która pozwala zakłócić przerażającą cisze. 

  Według niektórych moich znajomych, stałam się pusta, ponieważ niemalże, bez pamięci zatopiłam się w muzyce. Kocham zespół HIM. By, dać ujście mojemu uzależnieniu założyłam stronę poświęconą temu zespołowi; zrobiłam to też po to, by zająć sobie jakoś czas. Szkoda, że ta osoba, tego nie rozumie. W sumie, według większości jestem silna, niezwyciężona, człowiek skala. Bierze się to z mojego stylu bycia. Ubiorowi, który różni się od przeciętnego, sarkastycznych wypowiedzi, braku tremy i paru innych. Czasem mam ochotę im wszystkim wykrzyczeć, że to tylko pieprzona iluzja, maska, którą przybieram każdego ranka, że w środku jestem zagubiona, że brakuje mi oparcia, że nie potrafię poradzić sobie z emocjami...               Czy ja na prawdę chcę tak wiele...?

   Coraz częściej, czuje, że nie pasuję do tego świata. Ludzie w marketach są tacy zabiegani, myślą tylko o sprawach przyziemnych. A ja.. Ja wolę latać, wolę wyglądać jak odmieniec, żyjący w swoim świecie, chce chodzić we fraku, krótkich spodenkach, glanach i koszulce mojego ulubionego zespołu mając na ramieniu zawieszoną teczkę z rysunkami.
 
  Patrząc na to z tej perspektywy, to co mówię, wzajemnie się wyklucza. Odmienność i zrozumienie. Ja jednak chcę uparcie wierzyć, że jakoś uda się to pogodzić i spotkam na mojej drodze kogoś, kto będzie tak samo zagubiony w świecie i zechce ze mną iść przez świat.