Boje się, jestem śmiertelnie przerażona. Zaczęłam walczyć o siebie, ale nie wiem, czy uda mi się wygrać tą rozpaczliwą walkę. Powiedziałam jej, że nie chce z nią mieszkać. Nie wiem, czy dobrze zrobiłam. Wydawało mi się, że ona chciała nawiązać dialog, ale... Nie umiem, ja po prostu już niepotrafię; a może nie chce. Dziś mijam się z nią jak cień. Wiem, że dużo jej zawdzęczam, ale ja nie wytrzymam kolejnego zmieszania z błotem. Z drugiej strony, to zawsze moja matka, co z tego, że taka a nie inna.
Nie wiem co robić, nie wiem. Jestem w kropce. Ona ze mną nie rozmawia, udaje, że mnie nie ma. Niby nie mam obowiązków, ale jestem jak powietrze. Chce się wyprowadzić, bo wiem, że to jedyny sposób by ocalić siebie, z drugiej strony wiem, że strace coś, za czym mogę kiedyś zatęsknić.