środa, 12 marca 2014

Tak bardzo gardzę plebsem intelektualnym.

  Tak, jestem egocentryczką, narcyzem i wywyższam się ponad innych. I co? Ktoś mi zabroni? Nie wydaje mi się. Jak mam tego nie robić, skoro otacza mnie banda idiotów? Tak, ludzie to w większości szara masa, której jedynym zajęciem jest opychanie się chipsami przed telewizorem.
Nienawidzę pustych osób, których osobowość jest płytsza niż kałuże po letnim deszczu. Irytuje mnie ich zachowanie, brak ogłady w sytuacjach, gdy ta jest bardzo wskazana. Wolę nie mieć znajomych, wolę spotykać się z bardzo wąskim gronem osób, ale niech to będą ludzie na poziomie, z którymi mogę porozmawiać. Ludzie mnie za to nienawidzą. Cóż... Podobno ten, kto nie ma wrogów robi coś źle.
   Uspokoiłam się, znów jestem na właściwych torach. Co prawda otaczają mnie inne dusze, czasem żałuję, że tamtych już nie ma. Nie można mieć wszystkiego.
   Mam plan na przyszłość. Kończę studia, filologię norweską i czułym 'spierdalam stąd' żegnam się z tym krajem. W Norwegii czeka mnie praca w KGHM i całkiem niezłe zarobki. Architektura, cóż... To piękne, ale zniechęciłam się nieco do tego. To jednak nie znaczy, że nie mogę być w tym najlepsza.
   Ostatnimi czasy czytałam znaczenia imion.  W moim wypadku się sprawdza, 'wpada w ramiona przypadkowych osób, później o nich zapominając', nie przywiązuje się do ludzi, choć czasem braknie mi tego kogoś obok mnie.
W piątek chyba idę na randkę, już nie mogę się doczekać...

"Fakt, że czegoś nie lubisz, nie oznacza, że nie możesz być w tym najlepszy"