Kolejny dzień, w którym nie pojawiłam się w szkole. Cóż, wydaje mi się, że dobrze zrobiłam nie idąc do szkoły. Odpoczęłam, naprawdę... By się do końca wyluzować potrzebuję samotności. Ten jeden dzień dał mi więcej niż tydzień męczenia się z rodzinką.
Po szkole wpadły do mnie dziewczyny, było miło. śmiałyśmy się itp. Miło, w sumie to się naprawdę cieszę, bo gdyby nie to cały dzień bym siedziała i się obijała.
Jutro czeka mnie maraton. Zaliczam trzy przedmioty zawodowe. Niby umiem, ale z drugiej strony się denerwuję.
Najgorsze jest to, że miało być to rozłożone w czasie. Niestety, przez nieogarnięcie mojego nauczyciela wszystko zbiło się na jeden termin. Przykładowo sprawdzian z eksploatacji był pisany nas koniec października, nie było mnie w ten dzień w szkole. Prosiłam go, razem z koleżanką od początku listopada o drugi termin.... Wydaje mi się, że to nie potrzebuje komentarza.
Zastanawiam się, czy nie mam zbyt wysokich oczekiwań w stosunku do ludzi, przeszkadza mi, jak ktoś popełnia błędy ortograficzne itp. Może, powinnam się nagiąć?
Z drugiej strony nie chcę się otaczać ludźmi, którzy w jakiś sposób mi nie pasują. W tym wypadku chyba lepiej już być samemu.
Nowe życie w nowym roku... Chodzi mi o to, czas to zmienić. Dużo piszę o owych zmianach, ale obawiam się, że nie poradzę sobie by to wszystko udźwignąć.
Chyba moim marzeniem na chwilę obecną jest 'silna silna wola'.
Postanowiłam, że będę biegać i mam zamiar dotrzymać tego postanowienia. Chciałam zacząć już dziś, niestety ze względu na naukę nie wyszło. Jutro idę do szkoły na 12.25 więc od rana muszę zebrać się w sobie i zacząć działać. Nie planuję jakiegoś olimpijskiego dystansu, chodzi mi raczej o to, bym znów zaczęła się ruszać, by założyć buty i po prostu się spocić.
Nie wiem czemu, ale wysiłek fizyczny zawsze pozwalał mi na wyczyszczenie umysłu. Ostatnimi czasy, kłęby się w nim setki głupich myśli. Może odbijają się w oczach... Lubie to sformułowanie. Użyłam go w stosunku do Niego (znów nawiązuje... Nie potrafię przestać, po prostu nie umiem). Mam nadzieje, że uda mi się zapomnieć dzięki wysiłkowi.
"Upadek z początku przypomina LOT" - kolejny cytat, który pojawił się na moich drzwiach. Może to bezsensowne, ale motta w moim pokoju jakoś mi pomagają. Wydaje mi się, że gdyby nie napisy, rysunki i wszystko inne co przyczepione na ścianach nadaje mu charakter. Gdyby ni to, nie byłby to, do końca mój pokój.
Czas wracać do nauki...Wedle jednego z moich cytatów należy spodziewać się najgorszego, więc przygotowuje się na trudne i szczegółowe pytania.