niedziela, 16 marca 2014

Zamkną mnie za morderstwo z zimną krwią.

  Wdech, wydech, wdech, wydech... Nienawidzę tej kobiety; uważa się za moją matkę. Wolę być sierotą. Ataki furii, frustracja, brak perspektyw, nie przecięta pępowina, marnowane życie. Jak można tak żyć? Nie rozumiem tego i pewnie nigdy nie zrozumiem. Marzę każdej nocy, gdy zasypiam by po prostu o niej zapomnieć. By zamknąć za sobą drzwi i nigdy, nigdy więcej jej nie spotkać. To się stanie, wiem to. Odejdę i będę żyć tak jak ja chce. To trochę smutne, niby najbliższa mi osoba, która powinna być moją podporą, a tu? Niewyszukane dowcipy, brak rozmów, brak empatii, brak pozytywnych uczuć. Czasem jest mi przykro, czasem chciałabym to zmienić, ale tylko czasem. Może warto zamknąć za sobą drzwi i odejść? Tylko dlaczego ja mam skazywać się na cierpienie? Nie... Ja się na nie nie skazuje. Ja się od niego uwolnię. Gdy coś ciągnie Cię w dół lepiej zepchnąć to w przepaść niż upaść razem z tym.
Czasem wydaje mi się, że ona wcale nie chce poprawy relacji, że nawet gdy się staram tak na prawdę nie ma to najmniejszego sensu.
Cieszę się, że mam tatę. Choć czasem też mnie denerwuje, ale przynajmniej można z nim porozmawiać o wszystkim. Moja matka nawet nie wie, że mam chłopaka...
W czasie każdej awantury mam ochotę zrobić jej krzywdę, pochwycić nóż i zabić. Po prostu wbić nóż głęboko w serce i patrzeć jak jaj oczy zachodzą mgłą. Jak umiera...
Zrobiłabym to, ale szkoda mi mojej przyszłości dla takiego zdesperowanego ścierwa jak ona.
Nie sądziłam, że można tak bardzo nienawidzić własnej matki.
Mam poważne zaburzenia osobowościowe, moje drugie ja mnie denerwuje, za często się odzywa. Jest kąśliwe, wredna i chamskie. Jeszcze nad nim panuję, ale czasem to na prawdę trudne.
Zalewam się łzami, gdy miesza mnie z błotem, gdy widzę jak faworyzuje mojego brata, jak oczernia mnie przed rodziną. Podobno oczy od te tego pięknieją, ale to marne pocieszenie.
  Boje się, panicznie się boje. Nadejdzie moment, gdy on pozna moją matkę. Zobaczy jej ataki furii. Co jeśli pomyśli, że też taka jestem? Co jeśli się przestraszy? Nie będę mu miała tego za złe, zrozumiem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz