sobota, 7 grudnia 2013

Muszę przetrwać zimę, tą za oknem i tą w sercu.

   Znów leżę w trampkach w łóżku, moje oczy świecą się od łez, które łagodnie spływają po policzkach. Nie wiem, dlaczego tak jest, gdy rano się obudziłam miałam uśmiech na ustach. Cieszyłam się, że wreszcie odgruzowałam pokój, że pościel pachnie maglem...
   Wczoraj byłam na Imprezie Mikołajkowej. Źle się zaczęła, dłużnicy nie oddali pieniędzy, kobieta z którą mieszkam jak zwykle nie rozliczyła się ze mną, bankomaty nie działały. Zostałam z drobnymi, dosłownie drobnymi w portfelu. Na szczęście, szybko opanowałam sytuację.
Jadąc do koleżanki w cienkich rajstopach, na szpilkach...Ehh, czułam się przynajmniej dziwnie, ale pozytywnie. Byłam lekko poddenerwowana, sama nie wiem czym. Pośmiałyśmy się trochę, wprawiłyśmy w imprezowy nastrój i poleciałyśmy robiąc zamieszanie dosłownie wszędzie.
Impreza była całkiem niezła, ale bez rewelacji. Zaczynam się zmieniać, już nie słuchałam 'mojej ekipy', to ja mówiłam co robimy i jakie drinki pijemy. Bardzo miłe uczucie. Spotkałam kumpla, poznanego w wakacje, przetańczyłam z nim pół imprezy. Przy wyjściu się zaczęło, szatniarz ze mną flirtował. Miłe, na prawdę. Chciałam tylko dostać się do lustra, o które oparty był jakiś chłopak, popchnął mnie. Nie myśląc długo zrobiłam to samo i się zaczęło...ja na szpilkach w sukience sprowadziłam pacjenta na podłogę i pochylając się wysyczałam 'chciałam tylko, poprawić szal'. Nagle zobaczyłam, że szatniarz zamiast reagować patrzy na mnie oczyma przepełnionymi podziwem. Pomógł założyć mi płaszcz i uśmiechną się na pożegnanie.
   Czy jestem z siebie dumna? Nie, raczej nie. Zadziwia mnie tylko fakt, jak szybko się zmieniłam. Z szarej myszki w wredną zołzę. W takich sytuacjach, a jest ich coraz więcej myślę o tym niebanalnym młodzieńcu. Obdarł mnie z honoru, własnej godności i szacunku, a ja...Jestem w stanie mu za to podziękować. Zdaje sobie sprawę, że nie raczej się z nim już nie spotkam. Jestem na siebie tak zła! Niezmiernie trudno jest naprawić swoje błędy, a chciałabym, bardzo bym chciała.
Świat jest wbrew pozorom bardzo mały i pewnie kiedyś się spotkamy, mam nadzieje, że uda mi się podnieść swoją wartość w jego oczach.
Teraz pozostaje mi wyciągnąć wnioski z przeszłości i nigdy do czegoś takiego już nie dopuścić.
   Usłyszałam od dziewczyny z którą byłam zdanie, które zapadło mi w pamięć; ona tego już nie pamięta, była zbyt wprawiona w imprezowy nastrój. "Wiem, że jesteś cięta na hajs, ale i tak Cię kocham", nie spodziewałam się, że tak do mnie trafi. Niby nie kryje się z tym, że lubię pieniądze, i że zaczęłam sobie radzić, że na nic mi nie brakuje, ale... Tęsknie za takimi ludzkimi odruchami, marzy mi się by ktoś zrobił mi herbatę. Wiem, to żałosne.
   Dorastam, widać to w mojej szafie, ale i po zachowaniu. Już nie upijam się na imprezach, potrafię obserwować, przewodzę i mam podzielną uwagę. Wszystko to, czego mi brakowało.

A to dopiero początek, Kociaczki...

1 komentarz:

  1. Bardzo szybko zachodzą w Tobie te zmiany...
    Czyli wróblątko wylatuje z gniazda. Ah, wiedziałam, że w końcu do tego dojdzie. Ale leć, póki masz jeszcze skrzydła.

    OdpowiedzUsuń