Wczoraj byłam na Imprezie Mikołajkowej. Źle się zaczęła, dłużnicy nie oddali pieniędzy, kobieta z którą mieszkam jak zwykle nie rozliczyła się ze mną, bankomaty nie działały. Zostałam z drobnymi, dosłownie drobnymi w portfelu. Na szczęście, szybko opanowałam sytuację.
Jadąc do koleżanki w cienkich rajstopach, na szpilkach...Ehh, czułam się przynajmniej dziwnie, ale pozytywnie. Byłam lekko poddenerwowana, sama nie wiem czym. Pośmiałyśmy się trochę, wprawiłyśmy w imprezowy nastrój i poleciałyśmy robiąc zamieszanie dosłownie wszędzie.
Impreza była całkiem niezła, ale bez rewelacji. Zaczynam się zmieniać, już nie słuchałam 'mojej ekipy', to ja mówiłam co robimy i jakie drinki pijemy. Bardzo miłe uczucie. Spotkałam kumpla, poznanego w wakacje, przetańczyłam z nim pół imprezy. Przy wyjściu się zaczęło, szatniarz ze mną flirtował. Miłe, na prawdę. Chciałam tylko dostać się do lustra, o które oparty był jakiś chłopak, popchnął mnie. Nie myśląc długo zrobiłam to samo i się zaczęło...ja na szpilkach w sukience sprowadziłam pacjenta na podłogę i pochylając się wysyczałam 'chciałam tylko, poprawić szal'. Nagle zobaczyłam, że szatniarz zamiast reagować patrzy na mnie oczyma przepełnionymi podziwem. Pomógł założyć mi płaszcz i uśmiechną się na pożegnanie.
Czy jestem z siebie dumna? Nie, raczej nie. Zadziwia mnie tylko fakt, jak szybko się zmieniłam. Z szarej myszki w wredną zołzę. W takich sytuacjach, a jest ich coraz więcej myślę o tym niebanalnym młodzieńcu. Obdarł mnie z honoru, własnej godności i szacunku, a ja...Jestem w stanie mu za to podziękować. Zdaje sobie sprawę, że nie raczej się z nim już nie spotkam. Jestem na siebie tak zła! Niezmiernie trudno jest naprawić swoje błędy, a chciałabym, bardzo bym chciała.
Świat jest wbrew pozorom bardzo mały i pewnie kiedyś się spotkamy, mam nadzieje, że uda mi się podnieść swoją wartość w jego oczach.
Teraz pozostaje mi wyciągnąć wnioski z przeszłości i nigdy do czegoś takiego już nie dopuścić.
Usłyszałam od dziewczyny z którą byłam zdanie, które zapadło mi w pamięć; ona tego już nie pamięta, była zbyt wprawiona w imprezowy nastrój. "Wiem, że jesteś cięta na hajs, ale i tak Cię kocham", nie spodziewałam się, że tak do mnie trafi. Niby nie kryje się z tym, że lubię pieniądze, i że zaczęłam sobie radzić, że na nic mi nie brakuje, ale... Tęsknie za takimi ludzkimi odruchami, marzy mi się by ktoś zrobił mi herbatę. Wiem, to żałosne.
Dorastam, widać to w mojej szafie, ale i po zachowaniu. Już nie upijam się na imprezach, potrafię obserwować, przewodzę i mam podzielną uwagę. Wszystko to, czego mi brakowało.
A to dopiero początek, Kociaczki...
Bardzo szybko zachodzą w Tobie te zmiany...
OdpowiedzUsuńCzyli wróblątko wylatuje z gniazda. Ah, wiedziałam, że w końcu do tego dojdzie. Ale leć, póki masz jeszcze skrzydła.