sobota, 14 grudnia 2013

"Ballantines z colą, proszę"

   Jest Was jakby więcej, zaczynacie czytać bloga. Miło mi, jednak chciałabym byście się ujawnili. Jeśli już próbujesz poznać mnie i moje życie, wyraź swoją opinię.
   "Uzależnić się od człowieka można bardzo szybko", wczoraj to zrozumiałam Miła. Na początku chciałam Ci podziękować za wczoraj było mi to potrzebne.
Od środy nie wychodziłam z łóżka, myślałam o tym aroganckim młodzieńcu i zapijałam smutki alkoholem. Zagalopowałam się, pozwoliłam sobie na zbyt wiele z nim. Zbyt dużo o nim myślałam, zbyt często oglądałam jego zdjęcia. Teraz zadaje sobie tylko jedno pytanie. Po co?
Nie sądziłam, że Ty Siostro będziesz się o nim tak ostro wypowiadać. Opisując wrażenia po koncercie mówiłaś o nim raczej ciepło. Chciałabym poznać odpowiedź na to pytanie.
    Za Twoją radą wzięłam się w garść. Szybki prysznic i wypad na miasto. Wyciągnęłam chłopaka, który zabiega o moje względy od trzech lat. Była to bardzo dobra decyzja, owy młodzieniec jest przystojny, miły i ułożony. Nie wiedziałam, że jest taki czuły, wczoraj cały czas o mnie dbał. Lubie, nawet bardzo.
Zdanie, które powtarzasz mi od bardzo dawna w końcu dotarło. "Ideałów nie ma", chciałam wierzyć, że jednak są. Cóż...Owy młodzieniec irytuje mnie pod kilkoma względami, ale wiem, że czas dorosnąć i czasem iść na kompromisy. Już my go sobie wychowamy. 
    Przy barze usłyszałam miliony komplementów, jak zamówiłam whisky to panowie zaczęli być mi niemal brawo. Pewność siebie to najlepsza ozdoba dla kobiety. Taaak....Wysoko uniesiona głowa, proste barki, dumne spojrzenie i niewielki, lekko szyderczy uśmiech. Mój młodzieniec, sam powiedział mi coś niesamowicie miłego. Wspominał, że zawsze było widać moją pewność siebie, że zawsze wiedziałam czego chcę, ale teraz podobno widać to niczym aurę. Dokładnie o to chodziło. Niestety czasem w środku jeszcze coś pęka, przyznaje się, czasem się po prostu boję. Na szczęście ten strach znika, coraz częściej potrafię nad nim zapanować. A to dopiero rozgrzewka! 
   Mój towarzysz odrobinkę nie wytrzymał mojego tępa, ale był uroczy gdy alkohol go zamroczył. Gdy odprowadzałam do do taksówki to ja dominowałam, zresztą...Cały czas dominowałam. To uczucie uzależnia, już teraz pragnę więcej.
   Jeszcze raz dziękuje Kochana za tak okrutną terapię. Kocham Cię, choć czasem nie umiem tego okazać.
   W tygodniu napadłam księgarnie, nie kupiłam książek o tematyce fantastycznej tak jak to było do tej pory. Zakochałam się w psychologii i analizie ludzkich zachować. Ehh... Szyderczy uśmieszek nie schodzi mi z ust, maskuję go tylko gdy to konieczne. Zaczęłam je czytać, by zaimponować człowiekowi, przez którego straciłam własną godność. Głupie... Teraz robię to dla siebie, spodobało mi się. Cóż...'Chłopcze', dużo mnie nauczyłeś, ale jeszcze więcej straciłeś odpychając. Szkoda, na prawdę szkoda, że nie chciałeś się na mnie poznać. Ale to, nie jest już mój problem; ja z tej znajomości wzięłam najwięcej ile mogłam.
     Chyba wreszcie wiem czego chcę. Wczoraj, stojąc przy barze towarzyszący mi młodzieniec pilnował, by nikt mnie nie podrywał, cały czas był obok. Uwielbiam to! Czułam zazdrość w oczach innych gdy szaleliśmy na parkiecie. Zdziwienie dwóch zamroczonych procentowymi napojami mężczyzn było piękne, na prawdę się rozczuliłam, 'To jest twoja dziewczyna? O ja jebie...". Ładnie wyglądamy razem, nie ma co.
   Mogę dumnie powiedzieć, że jestem zadowolona z siebie, z zmian, które do koła mnie zachodzą.

"Rozpalając papierosa powiedziała: Właśnie zakończyłam pisać wstęp..." 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz