sobota, 24 maja 2014

[...]



  Dorosłości, ach szara dorosłości! 
  Dlaczego jesteś, aż tak okrutna...? 



  Ostatnimi czasy coraz częściej zadaje sobie to pytanie. Pozornie wszystko układa się po mojej myśli, jednak... wciąż czuję jakąś niewyobrażalną pustkę w sobie, której niczym nie potrafię wypełnić. Zawsze stawiałam sobie jakiś cel, chciałam być szczuplejsza, chciałam coś mieć, chciałam więcej czytać, chciałam coś zdobyć... Mam to. Mogę powiedzieć, że teraz mam wszystko czego mi trzeba. Brakuje tylko jednego, szczegółu w tej układance. Szczegółu niezwykle istotnego.
Brakuje kogoś, kogo można by pokochać.
Ktoś krzyknie 'To niedorzeczne! Przecież masz niejednego adoratora.' Jednak ja nie potrafię, przełamać bariery, którą w sobie zbudowałam, nie potrafię pokazać tego wątłego wnętrza, które już tyle razy zostało zaatakowane sztyletem miłości. 
'A on? Co z nim? Przecież oddałaś mu kwaterę w sercu.'  Ahh... On! Jak ja bym chciała znów go spotkać, spojrzeć w te piękne, zimne oczy! Ja ja bym chciała by nasze ciała znów zatańczyły! Nie... Zachowam go tylko w mojej pamięci. Przecież on życie układa sobie z inną damą.
Jaka ja byłam naiwna. Gdy teraz przypominam sobie, jak się zachowywałam... Tak bardzo ufnie, tak bardzo prosto, tak bardzo niedojrzale.
Może to go spłoszyło? Może...? Czy to dziś ważne?

Praco, ach ciężka praco! 
W tobie ukojenie...

Szkoła, nauka, praca, praca, praca, sen. Ostatnimi czasy tak wygląda moje życie. Ciesze się, że mam coś swojego, coś nad czym mogę pracować. Coś, co daje mi satysfakcje.
Pomimo, że do najprostszych nie należy, czuje się w niej wyśmienicie. Spędzam w prawie cały wolny czas męcząc się z papierami.
Szkoło, nauko... Znów dajesz mi satysfakcje, znów czuję, że to co robię ma sens. Ohh... Wybacz mi proszę moje chwile zwątpienia!

Ideały, ach wzniosłe ideały!
Zstąpcie ze swych piedestałów.

  Tato! Jak zawsze to Ciebie stawiam na pierwszym miejscu. Jesteś dla mnie jak płomyk, który zawsze oświetli mi drogę, gdy zbłądzę. Dziękuję!
  Pani Paulino, ahh... Odpisała Pani na mojego maila. Pani pozytywna energia okalała każdą literę. Życzenia powodzenia, napisała Pani, że mam potencjał. Dziękuję, dziękuję, po stokroć dziękuję!
   Integro...? Twój portret spogląda na mnie ze ściany. Wiem, doskonale wiem, że jesteś wyimaginowaną postacią, ale... Jesteś cicha, jesteś piękna, wykształcona i odnosisz sukces. Kobieta ze stali... Tyle pracy przed nami. 

Spowiedniku, ach cierpliwy spowiedniku! 
...

  Kochana moja, nasz mnie najlepiej ze wszystkich, znasz mnie jak nikt inny. Obyś nigdy mnie nie opuściła!




"...Jesteśmy zdani na współżycie z niegodziwcami i z głupcami. Musimy im schodzić z drogi albo ich spotkać, udaremniać ich zmysły albo im ulegać. Teraz już nas oni nie zaskoczą. Jesteśmy przygotowani na ich knowania. Teatr zdradził nam tajemnicą, jak ich wynaleźć i unieszkodliwić. Zerwał obłudnikowi przemyślną maskę, odsłonił sieć, którą omotał nas podstęp i intryga. Wydobył oszustwo i fałsz z zawiłych labiryntów i ukazał w świetle dziennym ich straszne oblicze. Umierająca Sara nie przerazi może ani jednego lubieżnika, żaden obraz kary, jaka spada na uwodziciela, nie ostudzi jego namiętności, może nawet przebiegła aktorka stara się skutecznie zapobiec takiemu działaniu teatru, wystarczy jednak, że ufna niewinność zna teraz pułapki rozpustnika, że scena nauczyła ją niedowierzać jego przysięgą i drżeć przed jego zalotami." 

Fryderyk Schiller "Teatr jako instytucja moralna" 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz