czwartek, 29 maja 2014

Porzuciłam naiwną ufność.


 

 Patrząc na zdjęcia z przed roku wiedzę zupełnie inną dziewczynę. Właśnie... widzę dziewczynę. Długie włosy, pyzata buzia, kolczyki, strój podkreślający to naście lat. Wtedy, czułam się w tym jak ryba w wodzie. Czułam spojrzenia przechodniów, które były niezwykle wymowne, 'co to ma być?', 'ciekawe co  nią jest nie tak?'. Sprawiało mi to przyjemność, doskonale znałam swoją wartość i doskonale wiedziałam, kim jestem.
  Potem, przyszedł czas zwątpienia. Trwał długo, o wiele za długo.
Próba powrotu na tamtą ścieżkę okazała się niemożliwa. Zmieniłam się, tam w środku. Nie czułam się dobrze przyciągając wzrok w ten wyjątkowy sposób. Chyba, chciałam się dostosować, aż za bardzo. Ja nie jestem i przecież nigdy nie będę uroczą, miłą dziewuszką.
Czas mijał, a ja cały czas byłam zawieszona w eterze nieporadnie łapiąc się wszystkiego co napotkałam na swojej drodze.
  Znów zdanie wypowiedziane przypadkiem przeszyło mnie niemal na wylot; w sklepie z ubraniami jedna z koleżanek podsumowała sukienkę słowami "Ty jesteś skurwielem, więc takie ciuchy do Ciebie pasuję". Sukienkę kupiłam i muszę przyznać, że czuje się w niej oszałamiająco dobrze.
Odnalazłam mój błysk w oku, nie będę udawać kogoś kim nie jestem; kogoś, kogo wszyscy kochają. Pastelowe kolory nie są dla mnie. Jestem osobą wyrazistą, pełną kontrastów. Nie chce być po środku, ja chce być najlepsza.
 
Czas się ujawnić,
jestem April,
córa Nezu,
z rodu Aizawa,
 uniżona służebnica Lamii. 
Moja ciemna strona nadal istnieje. Jestem jak księżyc, by ją zobaczyć, trzeba tego chcieć; wiesz o czym mówię siostro. To moja chwila zadumy, to coś, co dostrzegają nieliczni, tych nielicznych nazywam rodziną.
  Ten młodzieniec... Ach, jak ja bym chciała byś był bliżej mnie! Przepięknie zagrał na mojej młodzieńczej ufności. Podobno owa ufność z wiekiem powinna się osłabiać, powinna stawać się coraz bardziej nieufna.  
Moja opadła jak kurtyna. Terapia szokowa jakiej zaznałam była dość okrutna, ale teraz, gdy mam ją za sobą wiem, że jestem górą. Znów jestem nie krok, nie dwa... jestem rundę dalej niż moi konkurenci.
Nikt, nie wierzy, gdy przyznam się do mojego wieku...

Pewnie nie pamiętasz, ale powiedziałeś takie jedno zdanie... Patrzyłeś wtedy przed siebie, ale nie na drogę, tak na prawdę patrzyłeś w głąb siebie. Czasem zastanawiam, się czy to może Twoje alter ego, czy to może ktoś mego pokroju?
Wyprostowałeś się, przeczesałeś palcami włosy i trzymając kierownice jedną ręką powiedziałeś...

"Ja nie chce być najlepszy. Ja jestem najlepszy."

Najmilszy te słowa cały czas brzmią echem w mojej głowie. Tęsknie za Tobą... 

sobota, 24 maja 2014

[...]



  Dorosłości, ach szara dorosłości! 
  Dlaczego jesteś, aż tak okrutna...? 



  Ostatnimi czasy coraz częściej zadaje sobie to pytanie. Pozornie wszystko układa się po mojej myśli, jednak... wciąż czuję jakąś niewyobrażalną pustkę w sobie, której niczym nie potrafię wypełnić. Zawsze stawiałam sobie jakiś cel, chciałam być szczuplejsza, chciałam coś mieć, chciałam więcej czytać, chciałam coś zdobyć... Mam to. Mogę powiedzieć, że teraz mam wszystko czego mi trzeba. Brakuje tylko jednego, szczegółu w tej układance. Szczegółu niezwykle istotnego.
Brakuje kogoś, kogo można by pokochać.
Ktoś krzyknie 'To niedorzeczne! Przecież masz niejednego adoratora.' Jednak ja nie potrafię, przełamać bariery, którą w sobie zbudowałam, nie potrafię pokazać tego wątłego wnętrza, które już tyle razy zostało zaatakowane sztyletem miłości. 
'A on? Co z nim? Przecież oddałaś mu kwaterę w sercu.'  Ahh... On! Jak ja bym chciała znów go spotkać, spojrzeć w te piękne, zimne oczy! Ja ja bym chciała by nasze ciała znów zatańczyły! Nie... Zachowam go tylko w mojej pamięci. Przecież on życie układa sobie z inną damą.
Jaka ja byłam naiwna. Gdy teraz przypominam sobie, jak się zachowywałam... Tak bardzo ufnie, tak bardzo prosto, tak bardzo niedojrzale.
Może to go spłoszyło? Może...? Czy to dziś ważne?

Praco, ach ciężka praco! 
W tobie ukojenie...

Szkoła, nauka, praca, praca, praca, sen. Ostatnimi czasy tak wygląda moje życie. Ciesze się, że mam coś swojego, coś nad czym mogę pracować. Coś, co daje mi satysfakcje.
Pomimo, że do najprostszych nie należy, czuje się w niej wyśmienicie. Spędzam w prawie cały wolny czas męcząc się z papierami.
Szkoło, nauko... Znów dajesz mi satysfakcje, znów czuję, że to co robię ma sens. Ohh... Wybacz mi proszę moje chwile zwątpienia!

Ideały, ach wzniosłe ideały!
Zstąpcie ze swych piedestałów.

  Tato! Jak zawsze to Ciebie stawiam na pierwszym miejscu. Jesteś dla mnie jak płomyk, który zawsze oświetli mi drogę, gdy zbłądzę. Dziękuję!
  Pani Paulino, ahh... Odpisała Pani na mojego maila. Pani pozytywna energia okalała każdą literę. Życzenia powodzenia, napisała Pani, że mam potencjał. Dziękuję, dziękuję, po stokroć dziękuję!
   Integro...? Twój portret spogląda na mnie ze ściany. Wiem, doskonale wiem, że jesteś wyimaginowaną postacią, ale... Jesteś cicha, jesteś piękna, wykształcona i odnosisz sukces. Kobieta ze stali... Tyle pracy przed nami. 

Spowiedniku, ach cierpliwy spowiedniku! 
...

  Kochana moja, nasz mnie najlepiej ze wszystkich, znasz mnie jak nikt inny. Obyś nigdy mnie nie opuściła!




"...Jesteśmy zdani na współżycie z niegodziwcami i z głupcami. Musimy im schodzić z drogi albo ich spotkać, udaremniać ich zmysły albo im ulegać. Teraz już nas oni nie zaskoczą. Jesteśmy przygotowani na ich knowania. Teatr zdradził nam tajemnicą, jak ich wynaleźć i unieszkodliwić. Zerwał obłudnikowi przemyślną maskę, odsłonił sieć, którą omotał nas podstęp i intryga. Wydobył oszustwo i fałsz z zawiłych labiryntów i ukazał w świetle dziennym ich straszne oblicze. Umierająca Sara nie przerazi może ani jednego lubieżnika, żaden obraz kary, jaka spada na uwodziciela, nie ostudzi jego namiętności, może nawet przebiegła aktorka stara się skutecznie zapobiec takiemu działaniu teatru, wystarczy jednak, że ufna niewinność zna teraz pułapki rozpustnika, że scena nauczyła ją niedowierzać jego przysięgą i drżeć przed jego zalotami." 

Fryderyk Schiller "Teatr jako instytucja moralna" 

poniedziałek, 5 maja 2014

"...lecz niebo nie spadło" i nie spadnie.

   Zaczynam godzić się z myślą, że już nigdy nie zasnę w jego ramionach. Fakt, nie przychodzi mi to łatwo. Moje nastroje tańczą na paraboli...
Czuje złość, smutek, pustkę, ale nie chcę znów przez niego płakać, nie chcę tracić kolejnych dni. Zbyt wiele drzwi stoi przede mną otworem, bym chowała się pod kołdrą w rozmazanym od łez makijażu. Przecież on nie jest jedyny.
Siostro, po tym czego się dowiedziałam... To było jak sztylet wbity prosto w serce, w głowie cały czas odbijają mi się echem słowa Twojego wybranka "Kurwa przerżnąłem, a nie miałem". Może to będzie nauczka? Każdy musi przeżyć zawód miłosny, by później nauczyć się szczerze kochać. Mam nadzieje, że i mi się uda.
Dziś udaje silną. Niestety, tylko udaję. Uciekam w pracę, w wolnych chwilach łzy same napływają do oczu. Boje się, panicznie się boję, że nie będę potrafiła przez długi czas nikomu zaufać, że lęk podszyje moją skórę.
Muszę przyznać, że ostatni tydzień niemal chodziłam po ścianach, a świadomość, że układa sobie życie doprowadzała mnie do szału. Dziś zadaje sobie pytanie po co? Po co to wszystko?
Przecież nie będę biegać po mieście podpatrując czy na pewno są razem. To chore. Nie jestem już małą dziewczynką, muszę być ponad to. Czas się uspokoić, zająć tym co dla mnie ważne, tym co mnie rozwija. Czas sam zweryfikuje czyny nas wszystkich.
Tu mogę powołać na sytuacje moich rodziców; moja matka kilka lat po rozstaniu nadal obwinia za wszystkie swe niepowodzenia ojca. On...Zamknął rozdział, przyznał się sam przed sobą do porażki, poszedł na przód.
Dziś matka siedzi przed telewizorem, samotna, bez pracy i perspektyw.  A tata, żyje pełnią życia, ma rodzinę, pracę, uśmiecha się i nie widać na jego twarzy śladów frustracji. Ja też zamknę ten rozdział, przyznam się do porażki, nie zdobyłam go. To ten moment, w którym trzeba otrzeć łzy i zacząć nowy rozdział.
Mam świetną pracę, przyjaciół, tatę, który mnie wspiera, ja też nie jestem wadliwa [;
W głębi duszy liczę, że kiedyś przemknie mu przez myśl, malutka nitka żalu, że jednak nie dzielimy wieczorów i poranków.

"Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów, 
Z których serce zachwyt piło, 
Prócz pierwiosnków i powojów, 
Między nami nic nie było." 

Adam Asnyk "Między nami nic nie było"