Znalazłam kolejną prace, tym razem w budce z lodami i goframi, to zajęcie jest ciekawe, a za razem, wyniszczające. Cały dzień trzeba stać, uśmiechać się i naprawdę się skupić, by nie pomylić się przy wydawaniu reszty.
Podoba mi się to zajęcie, lubie mieć kontakt z ludzmi, niestety po 14 godzinach nawet ja wymiękam. Dobrze płacą... Chyba tylko to mnie tam trzyma. Niestety, mam to bardzo głęboko w głowie, nie nawidzę 'nie mieć'; sama nie wiem, czym jest to spowodowane. Wydaje mi się, że to przez matkę, która non stop narzeka, jak jest jej ciężko. Ja nigdy na to nie pozwole.
Tak bardo nie wiem, czy dobrze robię. Tak bardzo, się boje... Musze to zrobić, czuje to.
Nie mogę mieszkać z matką, po prostu się nie da. Jak uciekłam, mówiła, że tak bardzo mnie kocha, że jej zależy na relacji ze mną. Kłamała, znów kłamała. Dosłownie wszystko wróciło do punktu wyjścia. Znów mnie rani, znów robi ze mnie emocjonalny worek treningowy.
Najgorsze jest to, że jak ona potrzebuje się komuś wygadać, to zawsze, mnie zaczepia w kuchni przy robieniu herbaty, ja już jej nic nie mówie, nie wie, co się u mnie dzieje. Nawt jak próbowałam...Wszyscy wiemy jak to się kończy.
A teraz... Znów siedzę zaryczana w pokoju i słyszę, jak ona skacze koło mojego brata. Spędzają sobie miło czas, chodzą do zoo. Niby zawsze mówi, że mogę iść z nimi itp, ale po co? Wiem, jak to się skończy, wiem, że już w drodze powrotnej zacznie mi dogryzać. Wolę posiedzieć sama, pobić się z myślami i odpocząć.
Ta kobieta jest bezkesnie szarlona. Wysawiła mi drzwi z pokoju.
Jak teraz tu jestem i wylewam łzy, przypomniało mi się, że ostatni wspólny dzień z nią spędziłam w grudniu. Faktycznie, było miło, ale... Mamy maj.
Wyprowadzam się do taty, ale to nie będzie tak jak ostatnio, tym razem, zrobię to na legalnie, powiem jej w twarz 'żegnaj'. Jestem śmiertelnie przerażona, wiem, że to odcięcie kontaktów z nią na własne życzenie. Po prostu ja już nie mam wyjście, nie mam siły by zmagać się z jej fochami. Naprawdę chciałam, tak bardzo chciałam to wszystko posklejać. Dlatego dałam jej tą szanse... Żałuje.
Najbardziej zastanawia mnie to, że nik inny nie ma problemów z dogadaniem się ze mną. Raczej wszyscy chwalą sobie możliwość współpracy. Widać to na praktykach w szkole. Chyba tylko to, trzyma mnie przy życiu.
Zawsze jestem przy Tobie.
OdpowiedzUsuń