niedziela, 24 marca 2013

Piosenka o smokach...

 Czarne smoki


   Zabijcie mnie... Mam po prostu dość, niby coś się układa, ale tak na prawde wszystko się sypie.
Niby udało mi się troszkę otworzyć na świat, może zaczęłam rozmawiać z ludźmi; co prawda to osoby, które poznałam na pewnym forum. Tu, w moim mieście raczej nie znajdę kogoś, kto będzie czuł jak ja, no poza nią, ale ona jest jedna, to wile, ale z drugiej strony zbyt mało. Widzę, że stara się być blisko mnie, ale...Nie wiem, po prostu...To chyba ze mną jest coś nie tak.
Najzwyczajniej mam tego wszytskiego dość, czasem chciałabym się zawinąć w koc i zniknąć.
 
  Czasem jest tak, że pozorne szczęście zadaje nam tylko ból. Chyba jest tak w moim wypadku. No owym forum ponanałam młodzieńca w moim wieku. Na początku pisaliśmy, później się zaczęło... Tak po prostu. Skype.
  Ewidentnie przypadliśmy sobie do gustu. Chyba mogę nawet powiedzieć, że się w nim zadłużyłam, ma w sobie coś, co mnie do niego ciągnie. Jest szczery, czasem mówi jak typowy facet (cycki *.*), ale potrafi powiedzieć coś, co mnie ujmie, coś co zostanie we mnie tak na dłużej. To bardzo, bardzo miłe uczucie.
Ale... Jak to ja, nie ma szans by wszytsko szło po mojej myśli. Mieszka na drugim końcu kraju, mówi się, że odległość nie ma znaczenia, ale patrzenie na siebie przez kamerkę da w najlepszym wypadku głęboką przyjaźń.
Bardzo, naprawdę bardzo chciałabym się z nim spotakć. Tylko jak... Moja matka popatrzyła na mnie jak na debila jak zapytałam, czy może nocować u mnie kolega, o podróży tam nie ma mowy. Urodził mi się w głowie plan, by spotkać się w połowie drogi, zawsze coś, ale tam spędzimy razem maksymalnie kilka godzin, bo o nocce nie ma mowy.
Nie chcę uciekać tylko po to, by spotkać się z kimś, na kim mi zależy, a zaraz będzie to konieczne.
  Wracając do niego...Cóż, jest wyjątkowy, na prawdę widzę w nim kawałek siebie. Jak zasnęłam przed komputerem, napisał mi przecudną wiadomość... Nie napisał, że chętnie by mnie zgwałcił, czy coś równie szowinistycznego. Napisał, że po prostu chciałby mnie przytulić i to wszytsko.
Gra na gitarze i to bardzo dobrze, zresztą, śpiewa równie świetnie; piosenka, którą wstawiłam... Zaśpiewał mi ją na dobranoc. Moim zdaniem w jego wykonaniu jest o wiele lepsza.
  Nie ma co ukrywać, brzydki też nie jest c;
 
  Jeszcze jeden diss od mojej matematyczki i wyjdę z siebie, na prawdę mam już dość. Tym razem zarzuciła mi, że nie jestem zainteresowana szkołą. Gad! To niech mi pokaże ucznia, który żyje tylko szkołą -.-
Niby jestem przyzwyczjona, dissy od matki to niemal codzienność, ale ... No po prostu mam czasem dość, nie wiem co robić. Idąc do szkoły mam nadzieje, że po prostu będę nieco bardziej anonimowa, a tu co... Jakiś pasztet bawi się  w psychologa.
 
  Matka... No to, to jest temat rzeka i o tym wiedzą Ci, którzy tu zaglądają. Znów ma wąty, Siostra miała rację. Fuck... Głupia ja.
  Wierzę, że już niedługo wyrwę się z tego więzienia, po prostu ucieknę, ale tak na dobre. Mówią, że zaczyna się żałować błędów, gdy przyjdzie za nie płacić. Ludzie się przeprowadzają, a ja jestem pewna, że się wyprowadzę najszybciej jak będzie to możliwe. Zastanawiam się nad studiowaniem zaoczynm, to nie to samo, ale po technikum mogę iść do pracy, a praca da mi niezależność. Czasem zerwanie kontaktu z kimś, kto nas rani to jedyny sposób, by móc być szczęśliwym. A ja chcę być szczęśliwa i będę, po prostu, nie pozwolę, a właściewie nie pozwolimy się zniszczyć, jesteśm zbyt piękną istotą, by dać się zamknąć w ludzkich realiach.
A matka...Zapłaci mi za wszystko, będę się śmiać do upadłego, jak już zostanie sama, bo tak na prawdę młody też od niej odejdzie; kwiestia czasu.

  Ugh...Moja marzenia, a to jak postrzegają mnie ludzie to dwa bieguny. Co widzą? Silną, mającą na wszystko i wszytstkich wyjebane Alex. Wiedzą, że dużo czytam, przez co mają mnie za wariatkę "po co czytać, można obejrzeć film", słyszę to niemal na codzień.
  A w środku, tam... Tam jest coś pięknego, taki mały eden, który potrzebuje spokoju, który bardzo, bardzo chce kogoś tam zaprosić. Bardzo chciałam to wprzeć, ale ja chyba marzę o normalnej rodzinie. Takiej, gdzie będzie ktoś, kto mnie zrozumie, a do tego jakiś mały szkrab. (Boszszsze, robie się jakaś miękka.)
Tylko... Ja nie chcę, by było jak w miejscu, gdzie mieszkam. Chcę by było idealnie...
Rozmarzyłam się.

  Niestety trzeba wrócić do realiów. Mam strzaszny problem, jest ludzki. Jak słyszę, że moja matka, nie ma kasy, to po prostu krew mnie zalewa. Nie ma na to, by mnie dofinansować, ale popierdala do fryzjera co miesiąc, a to tylko jeden z miliona przykładów.
  Czas zacząć się usamodzielniać, osiemnastka coraz bliżej. Jestem wyjątkowo zmotywowana, by zacząć pracować w weekendy.


 

1 komentarz:

  1. I tak trzymaj, jeśli chodzi o pracę, moja miła.
    A co do niego... To już rozmowa na Skype.

    OdpowiedzUsuń