środa, 16 stycznia 2013

Zmiany.

  Ostatnimi czasy wiele się zmieniło, a ja nauczyłam się jednego, uświadomiłam sobie, że już nie jestem małą dziewczynką, którą ktoś będzie prowadził za rękę; wszystko co chcę osiągnąć zależy ode mnie. Trochę mnie to przeraża, doskonale wiem, że brakuje mi samo zaparcie i szybko się poddaje. Cóż... Pozostaje mi wyznaczyć sobie cel i uparcie do niego dążyć.
Pierwszym i tym nadrzędnym będzie nauka języków. Naprawdę tego nie cierpię, ale z drugiej strony nie chcę mieszkać w Polsce, nie wyobrażam sobie właśnie tu czegokolwiek osiągnąć, poza tym, po prostu przeraża mnie to co dzieje się w polityce.

  Mój mały potwór, czyli strona poświęcona mojemu ulubionemu zespołowi. Rozrosła się i przestaje ją ogarniać, dziś nadałam uprawnienia dwóm dziewczynom, mam nadzieje, że to pomoże. Heh... Początkowo zazdrościłam ludziom, którzy mieli po 300 like it, ale teraz widzę, co to za obciążenie. Nie wiem, może ja za bardzo się w to wkręciłam. Traktuję tę stronę jako ucieczkę od świata. Pomimo wszystko mam nadzieje, że będę miała najpopularniejszą stronę :)

  I czas na coś, co mnie męczy od dłuższego czasu. Moja siostra. Jak to w rodzinie raz lepiej, a raz nieco gorzej. Ale tu coś się bardzo popsuło, sama napisała na blogu, że się zmieniła, może po prostu nie pasuje do jej nowej wizji świata? Nie ma co ukrywać, jest była i będzie dla mnie ważną osobą. Dużo jej zawdzięczam,  przykładowo, to ona pokazała mi zespół, który uwielbiam; zawsze mogłam z nią pogadać, miałyśmy swoja utopię... Do czasu. Jak poznała swojego faceta wszystko się zmieniło, gdzieś uleciała mroczna, sarkastyczna dziewczyna, którą znałam.
Cały czas nie rozumiem, dlaczego ona jest z tym człowiekiem, zasługuje na kogoś znacznie lepszego. To jednak nie moja sprawa, mam nadzieje, że jej nie zrobi nigdy krzywdy.
Heh... Nadal pamiętam, jak było kiedyś, jak kupiłyśmy takie same koszuli i pomimo chłodu maszerowałyśmy w nich na zbiórkę. Oczywiście, wspomnienia mniej radosne też są, często opowiadałyśmy sobie o naszych problemach.
Może i jest w tym trochę mojej winy, ale starałam się to zmienić, pisałam. Nic. Zero odpowiedzi; nie mogę jej zmusić do przyjaźni, ale chyba wolałabym dostać wiadomość, że mam spadać niż wisieć w próżni czekając...

  Ostatnimi czasy, coraz częściej odczuwam dziwne rozdwojenie we mnie. Z jeden stron mam ochotę schować się pod kołdrą i zapomnieć o całym świecie, z drugiej chce działać i być silna. Czuje, że się wypaliłam, a obok mnie nie ma nikogo, kto by to rozumiał i kto chciałby pomóc. Z jednej strony wiem, co chcę, ale z drugiej... Nie wiem nawet jak to opisać.

  Wpadłam na prawie genialny pomysł. Kocham Finlandię i bardzo chcę tam zamieszkać. Bez języka będzie ciężko, wiec postanowiłam w te wakacje iść do pracy a z początkiem trzeciej klasy rozpocząć kurs fińskiego. Wreszcie zrobię coś dla siebie i spełnię małe marzenie. Mam nadzieje, że uda mi się znaleźć jakąś sensowną pracę.




  

1 komentarz:

  1. Nie powiedziałabym, że ta, cytując, `mroczna, sarkastyczna dziewczyna` gdzieś poszła. Po prostu zmieniła się w gustowną, twardo stąpającą po ziemi kobietę. Będziesz przechodziła przez to samo. Pewnie inaczej niż ja, ale na pewno w końcu do Ciebie to dotrze, że się zmieniłaś. I wcale nie będzie Ci się to podobało.

    OdpowiedzUsuń