Koniec Świata - W gardle od Amoll
Chyba jestem bardzo poważnie zakochana, ba... Jestem tego niemal pewna. Chłopak, którego poznałam przypadkiem okazał się trafić w moje serce. I nie jest idealnie, sprzeczamy się, pojawiają się niedomówienia. Jednak zawsze, choćbym była nie wiadomo jak zła na niego czekam na telefon, czekam na najmniejszą wiadomość. Chciałabym mieć go więcej dla siebie, chciałabym częściej móc wpatrywać się w jego oczy... Niestety, jest potwornie zapracowany. Ciesze się, że jest ambitny, ale czasem po prostu za nim tęsknie. Z drugiej strony, to chyba pierwszy związek, w którym nie czuje się tłamszona.
Za każdym razem, gdy się posprzeczamy boje się, że już się nie odezwie, że powiedziałam o słowo za dużo... Ten lęk czasem jest nie do zniesienia. Na szczęście zawsze wszystko nam się układa.
Nawet nie wiem, za co go kocham, tak coraz częściej rozmyślając nasuwa mi się na myśl to uczucie. Oczywiście, to nie czas, by oznajmiać to całemu światu. Najpierw ja muszę się w tym upewnić, a gdy wszystko będzie się układać z uśmiechem na ustach mu to wyznam.
Niby jest zwykły, nie jest bogiem seksu, sam o sobie mówi, że jest nudny, ale... Ma w sobie coś, ma jakiś błysk w oku, który mnie do niego ciągnie. Jest niezwykle ambitny, za co szczerze go podziwiam. Nawet jego dinozaur w brzuchu mi nie przeszkadza. Lubie jego złośliwość.
Jak czasem u niego śpię, nie boje się obudzić. Uwielbiam, po prostu się do Niego przytulić. Czuć jego bicie serca i tyle. Mieć koło siebie kogoś, na kim bardzo mi zależy. Nasze nocne spacery do Tesco, są już niemal tradycją. Przecież spacer po krokiety chwilę przed północą to nic nienormalnego.
Muszę brać życie za kark, bo przecież nikt niczego mi nie da, a On... pozwala mi czasem zapomnieć o mojej walce, pozwala mi się wyciszyć i zdjąć pancerz dnia codziennego. Tak, czuję się przy nim bezpieczna.
Tylko ta jego zachowawczość, ostatnio zauważyłam, że napomina o swojej byłej, ale to przecież było dwa lata temu. Niestety często mam wrażenie, że on się po prostu boi przełamać. Nie mam pojęcia, co zrobiła mu tamta dziewczyna, ale wygląda na to, że musiało być to coś strasznego. Po każdym spotkaniu, za każdym razem, gdy mam ochotę się mocniej do niego przytulić powtarzam sobie, że On potrzebuje czasu. Z drugiej strony, ile jeszcze będzie go potrzebował?
Czasem boje się, że skończy się jak z młodzikiem z harcerstwa.
Za każdym razem, gdy się posprzeczamy boje się, że już się nie odezwie, że powiedziałam o słowo za dużo... Ten lęk czasem jest nie do zniesienia. Na szczęście zawsze wszystko nam się układa.
Nawet nie wiem, za co go kocham, tak coraz częściej rozmyślając nasuwa mi się na myśl to uczucie. Oczywiście, to nie czas, by oznajmiać to całemu światu. Najpierw ja muszę się w tym upewnić, a gdy wszystko będzie się układać z uśmiechem na ustach mu to wyznam.
Niby jest zwykły, nie jest bogiem seksu, sam o sobie mówi, że jest nudny, ale... Ma w sobie coś, ma jakiś błysk w oku, który mnie do niego ciągnie. Jest niezwykle ambitny, za co szczerze go podziwiam. Nawet jego dinozaur w brzuchu mi nie przeszkadza. Lubie jego złośliwość.
Jak czasem u niego śpię, nie boje się obudzić. Uwielbiam, po prostu się do Niego przytulić. Czuć jego bicie serca i tyle. Mieć koło siebie kogoś, na kim bardzo mi zależy. Nasze nocne spacery do Tesco, są już niemal tradycją. Przecież spacer po krokiety chwilę przed północą to nic nienormalnego.
Muszę brać życie za kark, bo przecież nikt niczego mi nie da, a On... pozwala mi czasem zapomnieć o mojej walce, pozwala mi się wyciszyć i zdjąć pancerz dnia codziennego. Tak, czuję się przy nim bezpieczna.
Tylko ta jego zachowawczość, ostatnio zauważyłam, że napomina o swojej byłej, ale to przecież było dwa lata temu. Niestety często mam wrażenie, że on się po prostu boi przełamać. Nie mam pojęcia, co zrobiła mu tamta dziewczyna, ale wygląda na to, że musiało być to coś strasznego. Po każdym spotkaniu, za każdym razem, gdy mam ochotę się mocniej do niego przytulić powtarzam sobie, że On potrzebuje czasu. Z drugiej strony, ile jeszcze będzie go potrzebował?
Czasem boje się, że skończy się jak z młodzikiem z harcerstwa.
Kariera mnie wyprzedziła
W połowie poprzedniego miesiąca objęłam pieczę nad portalami społecznościowymi, blogiem i wszystkim co z social media związane. Nie podołałam, po miesiącu pracy, rozmowie z szefem i niejednej nieprzespanej nocy odebrali mi owe stanowisko. Czy jest mi z tym źle? Nie. O dziwo, nie. W pierwszej chwili, gdy odebrałam maila nie wiedziałam co zrobić z własnym życiem. Po dokładnym przeanalizowaniu stwierdzam, że bardzo dobrze się stało. Jestem przed rozpoczęciem klasy maturalnej, nie mam doświadczenia, ani odpowiednich kwalifikacji, by objąć tak odpowiedzialne stanowisko.
Ciesze się, że dostałam taką propozycją, ale muszę się sama przed sobą przyznać, że nie jestem jeszcze na to gotowa. Zbyt mało umiem, mój angielski pozostawia wiele do życzenia i obeznanie w temacie. Strategie marketingowe znam zaledwie pobieżnie. Bycie osobą odpowiedzialną, to na chwilę obecną nie moja bajka. Wolałabym być, stażystką, pomocnikiem, asystentem, czy jak to nazwać, by poznać ten świat w praktyce od podszewki, a później powalczę o stołek.
Po tym miesiącu wiem, że chcę to robić. Najwyższym stanowiskiem w dziale PR, jest zostanie rzecznikiem prasowym. Cóż... Całe życie przede mną, a tym czasem wracam do pracy w terenie. Jedno wiem, to niepowodzenie nie zatrzyma mnie... Nikt Nas już nie zatrzyma!
W połowie poprzedniego miesiąca objęłam pieczę nad portalami społecznościowymi, blogiem i wszystkim co z social media związane. Nie podołałam, po miesiącu pracy, rozmowie z szefem i niejednej nieprzespanej nocy odebrali mi owe stanowisko. Czy jest mi z tym źle? Nie. O dziwo, nie. W pierwszej chwili, gdy odebrałam maila nie wiedziałam co zrobić z własnym życiem. Po dokładnym przeanalizowaniu stwierdzam, że bardzo dobrze się stało. Jestem przed rozpoczęciem klasy maturalnej, nie mam doświadczenia, ani odpowiednich kwalifikacji, by objąć tak odpowiedzialne stanowisko.
Ciesze się, że dostałam taką propozycją, ale muszę się sama przed sobą przyznać, że nie jestem jeszcze na to gotowa. Zbyt mało umiem, mój angielski pozostawia wiele do życzenia i obeznanie w temacie. Strategie marketingowe znam zaledwie pobieżnie. Bycie osobą odpowiedzialną, to na chwilę obecną nie moja bajka. Wolałabym być, stażystką, pomocnikiem, asystentem, czy jak to nazwać, by poznać ten świat w praktyce od podszewki, a później powalczę o stołek.
Po tym miesiącu wiem, że chcę to robić. Najwyższym stanowiskiem w dziale PR, jest zostanie rzecznikiem prasowym. Cóż... Całe życie przede mną, a tym czasem wracam do pracy w terenie. Jedno wiem, to niepowodzenie nie zatrzyma mnie... Nikt Nas już nie zatrzyma!
